Cztery generacje, cztery miliony kilometrów

Podziel się

Stanisław Kowalczyk jest kierowcą w firmie Agromex. Jeździ bezszkodowo już prawie ćwierć wieku. Pojazdy Scania zna na wylot.

Już jako dziesięcioletni chłopak jeździł traktorem w gospodarstwie rodziców. Uczył się i pomagał. Szybko zrobił prawo jazdy. Na początku jeździł po kraju. Pamięta jeszcze Jelcze, Kamazy i Liazy. Wąskie, zatłoczone drogi, ciągłe wachlowanie biegami, powolne rozpędzanie się z ciężkim ładunkiem. Lecz gdy w 2003 roku rozpoczął pracę w firmie Agromex i pierwszy raz poprowadził pojazd Scania, od razu poczuł różnicę.

Komfort, wyposażenie. Wszystko było inne, lepsze – wspomina.

Stanisław Kowalczyk i jego najnowsza Scania. „Nie wierzyłem, że będzie taka dobra”, mówi.

Będzie super!

Niedawno przesiadł się do nowego ciągnika Scania 460 S. Płaska podłoga, układ napędowy Super. Dużo miejsca, cisza, spokój. Choć lata mijają niepostrzeżenie, to jest dopiero jego czwarta Scania. Doskonale pamięta wszystkie, który były przed nią.

Nie lubię za często zmieniać samochodów. Pierwsza była 124 z silnikiem 420 koni. Potem R380. Oddałem ją, gdy miała na liczniku 1 160 000 km. Silnik spokojnie wytrzymałaby dwa miliony. Po niej jeździłem czterysta czterdziestką Streamline z pakietem Ecolution, a teraz mam czterysta sześćdziesiątkę. Nie ma tunelu silnika, w kabinie tyle miejsca, że można tańczyć!

Scania zawsze była wygodna, ale z każdą nową generacją jest wygodniejsza. I bardziej oszczędna.

Na trasie do Portugalii z ładunkiem 16 ton zużycie paliwa wyniosło 21 l/100 km, jest bardzo dobre – uważa Stanisław Kowalczyk. – Muszę ją sobie jeszcze ułożyć, dotrzeć przez 80 000 km. Potem będzie super.

Skupić się i myśleć

Przez te wszystkie lata Stanisław Kowalczyk ani razu nie wrócił do bazy na holu. I nigdy nie miał wypadku.

Kiedy się wsiada do ciężarówki, trzeba zapomnieć o wszystkim innym. Skupić się na jeździe. Wiedzieć, co się dzieje przed samochodem, po bokach, z tyłu. Przewidywać, co zrobią inni kierowcy. Czy ktoś nagle nie zahamuje, nie zajedzie drogi. Głośna muzyka, słuchawki, to nie w moim stylu. Można nie usłyszeć, że się złapało kapcia.

Stanisław Kowalczyk obserwuje uważnie również własną ciężarówkę. Wsłuchuje się w nią. Wie, kiedy niedomaga, kiedy potrzebuje wizyty w serwisie. Czasem w trasie usuwał drobne usterki samodzielnie. Lata doświadczeń i znajomość różnych pojazdów i maszyn procentuje w pracy kierowcy zawodowego.

Trzeba myśleć, znać swoją ciężarówkę – mówi. – Wiadomo, że wymienia się olej, filtry, klocki, tarcze, rzeczy eksploatacyjne. Samochód uprzedza, że coś się z nim dzieje. Ale ogólnie Scania jest solidna, trwała, niezawodna.

default

Jedzie sama

Kiedy zaczynałem jeździć ciężarówkami, myślałem, że popracuję pięć lat, a uzbierało się ponad dwadzieścia. W pierwsze trasy zagraniczne jeździłem do Hiszpanii. Potem bardzo dużo do Anglii i na wschód, do Rosji, Kazachstanu – opowiada.

Dawniej praca kierowcy zawodowego była szansą, żeby zobaczyć świat, nacieszyć się drogą. Jak na ironię teraz, gdy ciężarówkę znacznie łatwiej jest poprowadzić, kierowców brakuje. Zautomatyzowane skrzynie wyręczają w zmianie biegów, a liczne systemy ułatwiają bezpieczną i oszczędną jazdę.

Nowa, 14-biegowa skrzynia daje radę. Nie wierzyłem, że będzie taka dobra. Jeżdżę na tempomacie. Czasem pomogę mu trochę z górki, ale bardzo rzadko. Staram się jeździć płynnie – mówi Stanisław Kowalczyk. – Scania idzie w kierunku bezpieczeństwa. W tej nowej mam system monitorowania boków, kamerę. Mało brakuje, żeby jechała sama!

Doświadczenie do podziału

Gdy w firmie byli trenerzy ze Szkoły Jazdy Scania, wziął udział w szkoleniu. Przyjemnie było wymienić się doświadczeniami, sprawdzić swoją wiedzę i umiejętności. Zasięgnąć opinii ekspertów, dowiedzieć czegoś nowego. Stanisław Kowalczyk jeździ w pojedynkę, ale zdarzało mu się ruszać w drogę w podwójnej obsadzie. Najpierw, kiedy przyuczał się do jazdy na trasach zagranicznych, a potem kiedy sam uczył nowych kierowców.

Przeszkoliłem ośmiu. Wszyscy zostali w zawodzie – wspomina. – Przez 23 lata przejechałem cztery miliony kilometrów bez wypadku, bez lawety. To duży sukces, ale jestem normalnym kierowcą. Lubię tę pracę, może mam to w genach? Mam jedno marzenie: chciałbym pojechać do fabryki w Södertälje. Zobaczyć, jak powstaje Scania. Jak się robi takie dobre ciężarówki.