Tę energię Tworzymy razem

Podziel się

Scania Polska jest wyjątkowa, a sprawiają to ludzie. Niektórzy z nich już od 30 lat, dzień po dniu. W tym czasie wiele się zmieniło: samochody, transport, drogi. Uniwersalnym narzędziem został komputer. Lecz entuzjazm jest taki sam, od pierwszego dnia. Mówią o tym wszyscy, którym Scania zawdzięcza swój rozwój w Polsce.

Ile lat musi minąć, żeby się obejrzeć wstecz? Skąd taka myśl ma przyjść do głowy, skoro każdy dzień przynosi nowe, ekscytujące wyzwania? Trzydziestolecie to jedna z niewielu okazji, aby zauważyć, że faksy zniknęły nie wiadomo kiedy, za to Scania jest wszechobecna. Jej pojazdy pracują w różnych branżach, a jadąc w dłuższą podróż, nie sposób nie minąć przynajmniej raz serwisu oznaczonego gryfem.

Ostatnie trzy dekady to nie tylko czas rozwoju technologicznego i gospodarczego, ale też historie pracowników, którzy rozwój zawodowy związali z firmą na dłużej. To opowieść o wspólnym wzroście, przełamywaniu barier, pokonywaniu wyzwań i budowaniu relacji z klientami, które przetrwały próbę czasu.

Mieliśmy poczucie, że tworzymy coś niezwykłego i unikalnego od podstaw – wspomina Agnieszka Kolechta, zastępca głównego księgowego w spółce Scania Polska, gdzie pracuje już od 30 lat.

Budowaliśmy tę firmę z entuzjazmem, siłą i wiarą. Wszyscy traktowaliśmy ją jak swój własny biznes – dodaje Zbigniew Mróz, partner biznesowy Scania Koszalin. Oboje rozpoczęli pracę w latach dziewięćdziesiątych. Zbigniew Mróz 25 lat temu.

Wśród pierwszych pracowników Scania był również Tomasz Cwalina, obecny dyrektor sprzedaży Scania Polska S.A.

Wszystko tworzyliśmy od nowa, od początku. Pierwszą fakturę trzeba było zrobić w Excelu – wspomina.

Czas wielkich przemian

Skończyłem politechnikę, pracowałem pół roku w innej firmie. Potem miałem rok studiów podyplomowych i właśnie tam dowiedziałem się o rekrutacji w firmie Scania, z ogłoszenia w gazecie. Było na całą stronę: szukamy do wszystkich działów. Napisałem CV i następnego dnia rano już do mnie zadzwonili: „przychodź od razu dzisiaj na rozmowę.” W ogóle jeszcze nie było mebli w firmie, przyjęto mnie na taboretach. Było biuro, trzy taborety, jeden stolik i nic więcej. Zapytano mnie: gdzie chcesz pracować i rozłożono przede mną strukturę organizacyjną firmy. Powiedziałem – w sprzedaży. I zostałem administratorem sprzedaży. Musiałem tylko jeszcze skończyć studia i przyszedłem do pracy – opowiada Tomasz Cwalina.

Początek lat dziewięćdziesiątych to czas wielkich przemian, zarówno w Polsce, jak i w mojej karierze zawodowej – opowiada Agnieszka Kolechta. – Dzięki pierwszym sieciom kontaktów, które dopiero zaczynały się rozwijać, trafiłam do firmy, gdzie pracował kolega ze studiów. Szukano osoby bystrej, znającej język angielski i rachunkowość, czyli dokładnie mnie. Z entuzjazmem przyjęłam to wyzwanie. Nie spodziewałam się jednak, że mój angielski nie zawsze okaże się przydatny, ponieważ wiele programów było dostępnych tylko w języku… szwedzkim!

Pamiętam jak dziś, ponieważ była i nadal jest to moja pierwsza praca. Moja przygoda z firmą Scania zaczęła się od ogłoszenia w gazecie. Było to na początku maja w 1998 roku. W tamtych latach pracy szukało się w ogłoszeniach – mówi Artur Wojtowicz, regionalny kierownik sprzedaży autobusów. W spółce od 26 lat. – Poniedziałkowy dodatek do gazety, wertuję ogłoszenia i… Jest! Poszukiwana była osoba do koordynowania pracy serwisu z biurem handlowym. W tamtym czasie serwis Scania znajdował się w Warszawie przy ulicy Przedpole 1. Pomyślałem, że warto spróbować, chociaż jako student o samochodach osobowych wiedziałem dużo, ale już o ciężarówkach i autobusach prawie nic.

Zbigniew Mróz również trafił do pracy przez ogłoszenie. Przeszedł przez cały proces rekrutacyjny, przeprowadzany przez firmę zewnętrzną. Rekrutacja trwała prawie rok. To nie była jego pierwsza praca, miał już doświadczenie.

Tak samo jak Piotr Michalski, kierownik działu wsparcia sprzedaży. Jego staż to 28 lat: – Scania była moją trzecią stałą pracą. Pierwszą zacząłem w 1994 u importera samochodów Saab jako sprzedawca. To właśnie ówczesny mój kierownik, który przeniósł się do Scania, przy jakiejś okazji dał mi znać o rekrutacji. Pracowałem wtedy w wydawnictwie w dziale marketingu. Rynek przechodził transformację. Poszukiwano ludzi kompetentnych, ale zdefiniowanie i sprawdzenie kompetencji często nastręczało trudności. Wiele profesji było zupełnie nowych. Wiedza i umiejętności były ważne, ale równie cenna była chęć zdobywania nowych kwalifikacji.

Samodzielność i współpraca

Pierwsze moje odczucie po przyjęciu do pracy to zderzenie z tzw. „zachodem”. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie firma, która wytwarzała i dostarczała tak duże i skomplikowane pojazdy – opowiada Artur Wojtowicz. – Z dnia na dzień moja wiedza rosła, a niepokój malał. Z pomocą kolegów zdobywałem szczegółową, kompletną wiedzę i doświadczenie.

Większość materiałów w języku angielskim, kontakty z obcokrajowcami na co dzień, łącznie z ówczesnym prezesem, który zaglądał do nas codziennie, żeby spytać, jak idzie sprzedaż. To były wyzwania, ale też świetna okazja, żeby się rozwijać – zauważa Piotr Michalski.

– Atmosfera w firmie była wymarzona dla początkujących pracowników, dzięki rodzinnemu podejściu szefów. Mieli wysoką kulturę osobistą oraz profesjonalizm zawodowy, tak było zawsze. Obowiązywała polityka otwartych drzwi i wszechstronnego wsparcia – dodaje Agnieszka Kolechta.

Zespół, choć mały, był bardzo zgrany i zaangażowany. Zżyliśmy się doskonale. Dla przykładu, osoba, która jako pierwsza przychodziła do biura, robiła kawę dla wszystkich w ulubionych kubkach i taką, jaką każdy z nas lubił. Panująca w firmie atmosfera była niezwykle cenna.

Od początku pracowałem w sprzedaży, na różnych stanowiskach. To bardzo ciekawy, różnorodny obszar, łączy w sobie pracę z ludźmi i biznes. Dodatkowo, każdy rok jest inny, jakbyśmy pracowali w zupełnie nowych realiach – wspomina Tomasz Cwalina. – Trafiłem w miejsce, o którym zawsze marzyłem. Sama praca jest bardzo wszechstronna, jest w niej duża odpowiedzialność i ryzyko. Miałem wyjątkowe szczęście, że trafiłem do takiej grupy ludzi. Przez te 30 lat zawsze mogłem liczyć na wsparcie.