
Arild Hagen kupił pierwszą ciężarówkę, gdy miał 15 lat. Dał za nią handlarzowi złomem 1450 koron. Potem na ciężarówki zaczął wydawać coraz więcej, a rekordzistką jest biało-niebieska Scania 144.
Kupił ją dwa razy. Pierwszy raz w 2001 roku. Była jedną z kilku identycznych ciężarówek, które wówczas odebrał. Arild od lat pracuje w budownictwie. Wozi piach i żwir, czasem maszyny. Oprócz działalności transportowej firma Hagen Gjenvinning prowadzi składy na południe od Oslo w Råde i Vestby. Wcześniej działała także na północ od stolicy w Hønefoss i Lunner.
Scania 144 z kabiną klasyczną i efektowym malowaniem pracowała w firmie Arilda przez pięć lat. Potem miała kolejnych właścicieli. Jeden z nich przemalował ją na czerwono. Gdy Arild na nią natrafił, wyglądała jak siedem nieszczęść. Porzucona na skraju lasu, rdzewiejąca z poważnymi ubytkami w okolicach zderzaka. Chciał ją odkupić, ale napotkał opór. Dopiero po kilku miesiącach, gdy zadzwonił ponownie, usłyszał upragnione „tak”.
Nigdy więcej
Dziś Arild Hagen ma 68 lat i mówi: nigdy więcej. Wywleczona z zarośli Scania kosztowała go już dwa razy tyle, ile zapłacił za nią, gdy była nowa. Wysiłku włożonego w odbudowę nie sposób przeliczyć na pieniądze.

Scania została rozebrana do ostatniej śrubki. Ramę wypiaskowano, zabezpieczono antykorozyjnie i pomalowano, ale Arild uważa, że jest co nieco do poprawienia. Silnik i skrzynia biegów zostały zregenerowane w serwisie Scania Furuset. Kabina dostała nowy lakier i wygląda dokładnie tak, jak w 2001 roku. A nawet lepiej. Remont został przeprowadzony bardzo starannie.
– Taniej byłoby kupić nowy samochód – mówi Arild Hagen ze śmiechem. Scania nie wyglądałaby i nie jeździła tak, jak wygląda i jeździ, gdyby nie długie godziny spędzone przy niej przez mechaników. Nie było łatwo, ale Morten Ødegården, jeden z mechaników w Scania Furuset wspomina, że praca nad tą starą ciężarówką to była odskocznia od codzienności.
Latem w słońcu
Stare ciężarówki tak mają. Arild Hagen pamięta czas, gdy jego cudem odnaleziona Scania 144 była nowa i niezbędna. Gdy niezawodnie pracowała, wożąc ładunki z regularnością zegarka. Teraz pracują młodsze roczniki. Ona zrobiła swoje. Jest używana wyłącznie latem przy dobrej pogodzie.
To ma być taki samochód na zloty dla starszych kierowców. Jeśli któryś z nich będzie chciał nim pojechać na zlot, to proszę bardzo – mówi Arild.
Ciężarówki z silnikiem przed kabiną to dziś rzadkość w Europie. Scania 144 spełnia wszystkie warunki, aby być gwiazdą każdego zlotu.
Gdyby się trafiła
Analogowe wskaźniki natychmiast się budzą po przekręceniu kluczyka. W zasięgu wzroku nie ma ani grama elektroniki. Jest za to długa pokrywa silnika. Nowe ciężarówki są bardziej wydajne, ale gdy przyjdzie ochota powspominać stare, dobre czasy, Scania 144 jest niezastąpiona.
Arild Hagen łamie się. Remont przypominał czasem żeglowanie w szkwale. Niespodzianki weszły do rutyny. Arild mówi: nigdy więcej, ale tak naprawdę miałby jeszcze jedno marzenie w zanadrzu. Zawsze podobała mu się Scania 143. Te które u niego jeździły, poznikały już ze świata, ale gdyby trafiła się dobra okazja…
Artykuł pochodzi z magazynu: ScaniaFokus-4-2025
