Picasso ciężarówek ze Scania UK

Podziel się

Tworzenie sztuki może mieć wiele form. W Sheffield, w północnej Anglii, Lee Fox i jego zespół wykorzystują ciężarówki i naczepy jako swoje płótno. Czasem nadają im zupełnie nowy charakter, a czasem… przywracają je do życia. Zapraszamy do miejsca, w którym powstają transportowe dzieła sztuki – Scania Sheffield.

Sheffield – stalowe serce i solidne fundamenty

Sheffield to miasto znane ze swojej przemysłowej historii i stali. Surowe, konkretne, bez udawania – dokładnie takie wrażenie robi także serwis Scania Sheffield. To miejsce, w którym liczy się skuteczność, doświadczenie i praca wykonana na najwyższym poziomie.

Ten serwis Scania w Wielkiej Brytanii skrywa coś wyjątkowego.

Jest to jedyna lokalizacja należąca w pełni do Scania UK, która posiada własną blacharnię i lakiernię (bodyshop). Ukryta w rogu placu, nie rzuca się w oczy – a właśnie tam realizowane są marzenia klientów, projekty niestandardowe, a czasem wręcz… niemożliwe.

Na jej czele stoi: Lee Fox – Picasso ciężarówek.

Artysta i jeg0 dzieło

Jesteśmy w dość wyjątkowym miejscu i działamy raczej na uboczu – mówi Lee. – I bardzo dobrze. Artysty nie powinno się rozpraszać. Nasza praca to największy sekret Scania Sheffield – przynajmniej do momentu, gdy projekt zostanie ukończony.

Porównanie do Pabla Picassa może wydawać się na pierwszy rzut oka przesadzone, ale gdy pozna się historię Lee, podobieństw zaczyna być zaskakująco dużo.

Podobnie jak u słynnego artysty, talent Lee ujawnił się bardzo wcześnie. Już jako dziesięciolatek, gdy jego rodzice prowadzili bar z fish and chips, on spędzał czas w podwójnym garażu, odnawiając klasyczne brytyjskie samochody – Fordy Escorty Mk I i II czy Triumphy Spitfire.

Od początku chodziło o jedno: przywrócić pojazdom ich dawną świetność.

Estetyka ważniejsza niż pieniądze

Picasso ciężarówek? Nigdy wcześniej tak mnie nie nazwano, ale podoba mi się” – śmieje się Lee. – Plastyka była jednym z moich ulubionych przedmiotów w szkole. Myślę, że to wszystko zaczęło się właśnie tam.

Dla Lee najważniejszy jest efekt wizualny, nie budżet.

Chodzi o to, jak sprawić, żeby ciężarówka wyglądała lepiej. Jeśli klient jest zadowolony – to znaczy, że wykonaliśmy dobrą robotę.

Z czasem pasja do pojazdów przerodziła się w zawód. Lee rozpoczął karierę jako technik, później pracował przy obsłudze flot i naprawach pojazdów użytkowych. Dziś historia zatoczyła koło – wrócił do tego, co kiedyś było hobby: renowacji, napraw i lakierowania pojazdów, ale już na profesjonalnym poziomie.

Zawsze po naprawie chcieliśmy, żeby samochód wyglądał dobrze. Malowaliśmy, polerowaliśmy, kombinowaliśmy z kolorami. To chyba ten dzieciak we mnie – kiedyś bawiłem się małymi zabawkami, teraz bawię się dużymi.

Liczą się detale – i perfekcja

A „duże zabawki” to dziś ciężarówki i autobusy.

Lee osobiście uczestniczy w całym procesie: od projektu, przez konsultacje z klientem, po bieżące aktualizacje postępu prac. Jego zespół realizuje wizję, korzystając z projektowania CAD i doświadczenia warsztatowego.

Pomysłów klientów nie brakuje – czasem bardzo odważnych, czasem zupełnie nieoczywistych. Rolą Lee jest okiełznać wizję i nadać jej estetyczną spójność.

Niekiedy oznacza to ograniczenie palety kolorów, czasem – doradzenie, by nie inwestować w elementy niewidoczne. Innym razem chodzi o drobne akcenty: lusterka, listwy wokół szyb, obudowy reflektorów.

Perfekcjonizm Lee ma swoje źródło.

Mam OCD i w mojej pracy to akurat ogromna zaleta” – przyznaje. – Wszystko musi być idealne.

Dlatego zawsze przechadza się z klientem wokół pojazdu, szkicuje pomysły kredkami bezpośrednio na karoserii i pomaga wyobrazić sobie finalny efekt.

Zakres prac bywa różny – od drobnych lakierowań akcesoriów, przez pełne zmiany koloru, aż po kompleksowe renowacje i naprawy powypadkowe.

Drugie życie ciężkich pojazdów

Renowacje i naprawy konstrukcyjne to osobna dziedzina sztuki.

Jednym z najbardziej spektakularnych projektów była pełna, śrubka po śrubce renowacja zabytkowej ciężarówki Scania Vabis „Bulldog”, współwłasności Scania CV i Scania UK.

Odbudowaliśmy praktycznie cały pojazd. Gdy brakowało części, szukałem archiwalnych magazynów na eBayu, żeby zobaczyć, jak powinny wyglądać – wspomina Lee.

Projekt trwał 12 miesięcy, przy zaangażowaniu 2–3 osób na stałe. Wyzwania dotyczyły także wnętrza – nowa tapicerka, podsufitka, detale zgodne z oryginałem.

Efekt? Zachwyt zarządu Scania UK i entuzjastyczne przyjęcie na Peterborough TruckFest.

To projekty, które dają największą satysfakcję. Ożywiliśmy coś, co wydawało się niemożliwe.

Prostowanie niemożliwego

Zespół z Sheffield nie boi się także najtrudniejszych napraw powypadkowych: skręconych ram, kabin, naczep.

Czasem mówimy, że czegoś się nie da. A potem i tak to robimy – śmieje się Lee.

Prostowanie ram z odchyleniami powyżej 60 mm to codzienność. Proces obejmuje użycie łańcuchów, siłowników o nacisku 80 ton, punktowe podgrzewanie indukcyjne i tygodnie precyzyjnej pracy.

Scania show trucks – detale, które robią różnicę

Zespół Lee odpowiada także za flotę pokazową Scania UK. Kultowe V8 z czarnym Gryfem, czy Scania 770 S V8, znana z programu BBC Top Gear, to właśnie ich dzieło.

Najnowszym projektem jest Scania Super 560 S w czarno-szarej stylistyce, z niskopodwoziową naczepą.

Trochę jak Knight Rider. Brakuje tylko czerwonych świateł”– żartuje Lee.

Lakierowane emblematy, piasty, osłony, detale przy słupkach A – wszystko wykonane z chirurgiczną precyzją.

Czasem szybciej pomalować całą ramę niż te najmniejsze elementy. Ale właśnie one robią efekt.

Autobusy, które nie dają spać

Zakres prac bodyshopu obejmuje również autobusy miejskie i długodystansowe. Największym wyzwaniem była przebudowa 12 piętrowych autobusów – przeniesienie strefy dla osób z niepełnosprawnościami i całkowite usunięcie drugich drzwi.

Każdy pojazd wymagał 8 tygodni pracy, a cały projekt trwał blisko dwa lata. Na koniec – lakierowanie i homologacja.

Te autobusy kosztowały mnie kilka nieprzespanych nocy – przyznaje Lee.

Artykuł i zdjęcia powstały na podstawie materiałów Scania UK.